Jak nie robić innowacji? Czyli o co chodzi w dramie The Last of Us 2

Jak nie robić innowacji? Czyli o co chodzi w dramie The Last of Us 2
20 czerwca 2020 Mikołaj Tesla
In AKTUALNOŚCI, FELIETONY

Gry posiadają niezwykły potencjał, jako medium. Mogą być doskonałym narzędziem do tego, aby dotrzeć do ludzi w bardzo głęboki, emocjonalny, zaangażowany sposób. Mogą chociażby – być doskonałą lekcją na temat etyki, moralności, społecznej sprawiedliwości. This War of Mine jest na to doskonałym dowodem. Jednocześnie mamy równie spektakularne przykłady, jak tego rodzaju lekcji nie należy przeprowadzać. Najnowsza gra ze studia Naughty Dog jest tego doskonałym przykładem. Być może ich ostatnia, właśnie z tego powodu…

The Last Of Us 2. Ta gra będzie znana, jako swoisty znak czasów. Minie trochę czasu, zanim ludzie zrozumieją jej znaczenie w szerszym kontekście zdarzeń. Niemniej jest to gra przełomowa. Jak każda duża innowacja – wzbudza wiele kontrowersji. Ale wzbudza je także dlatego, że zawiera wiele błędów, które uniemożliwiają realizację założonego celu.

Niestety ta gra – podobnie, jak film Joker – stała się głosem zemsty, a nie transformacji. Nie jest walką o społeczną sprawiedliwość. Jest jedynie walką. Kolejnym zawodnikiem, który wszedł na ring tego batlle royale, które mamy dzisiaj na świecie…

Uwaga: materiał zawiera duże spoilery odnośnie fabuły. Jest to konieczne, aby zrozumieć sens tej gry oraz jej znaczenie w kontekście obecnych wydarzeń.

Zacznijmy od tego, że ta gra robi przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze – jest mocno traumatycznym doświadczeniem, nawet dla kogoś, kto ogląda jedynie cutscenki. Po drugie – daje głos społeczności LGBT+, ale w sposób, który nie rozwiąże w żaden sposób jej problemów.

I mimo, że gra od strony technicznej jest absolutnie wybitna i daje fantastyczny zestaw narzędzi dla storytellingu – sama historia zwyczajnie nie jest w stanie się obronić. O czym zresztą gracze mówią bardzo głośno. Za głośno. Bo liczą, że w ten sposób zakrzyczą pewne proste fakty, kóre ich dotyczą. Ale o tym za chwilę.

Skąd ten konflikt?

Zacznijmy zatem od początku. Czym jest The Last Of Us 2? Jest przede wszystkim drugą odsłoną gry, która postawiła na bardzo duży realizm i głębię emocjonalą w swoim uniwersum. To właśnie dlatego tak bardzo poruszyła odbiorców na całym świecie. To właśnie dlatego została okrzyknięta jedną z najlepszych gier wszechczasów zarówno przez krytyków, jak i graczy.

Dlaczego zatem sequel okazał się tak bardzo podzielić jednych i drugich?

Powód jest bardzo prosty. Po pierwsze – media są dużo bardziej związane z developerami, więc zdecydowanie łagodniej odniosą się do kontrowersji zawartych w grze. A po drugie – gracze nie byli przygotowani na to, żeby zmierzyć się z tym, jakimi są okropnymi ludźmi w prawdziwym życiu. Po trzecie natomiast – TLOU2 nie było zaprojektowane, żeby gracze stali się lepszymi ludźmi. Tylko, żeby im wygarnąć to, jacy są.

The Last Of Us 2 naruszyła przede wszystkim fundamentalną zasadę skutecznej edukacji: “nie mów, tylko pokaż i w ten sposób udowodnij”. Ci, którzy budowali treść tej gry całkowicie olali tą zasadę i postanowili dosłownie powiedzieć to, co mają do powiedzenia. Jednocześnie pokazując, że są dokładnie tacy sami.

Twórcy z Naughty Dog – developera tej gry – postanowili wykorzystać publiczność zgromadzoną przez pierwszą część, żeby przeprowadzić tani moralizatorski wywód. Jednocześnie samemu naruszając wiele standardów etycznych w jego trakcie. I nie chodzi tu o etykę postapokaliptycznego świata. Chodzi o etykę twórców wobec graczy.

To, że inni nie mają racji – nie jest wystarczającym dowodem na to, że Ty ją masz tylko dlatego, że mówisz coś innego. A właśnie to próbowali zrobić ludzie odpowiedzialni za tą historię.

To nie jest tak, że twórcy fabuły nie mają racji odnośnie tego, że gracze generalnie są okropnymi ludźmi. To widać po tym, jak bronią Ellie i Joela oraz ich akcji z pierwszej części – tylko dlatego, że czują się do nich emocjonalnie przywiązani. Jednocześnie całkowicie ignorując moralny wydźwięk ich działań.

Ogromna część komentatorów i recenzentów nie chce przyjąć do wiadomości tego, że zabijanie setek istnień na drodze do jakiegoś wyobrażonego celu – nie czyni ich w żaden sposób tymi dobrymi. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że są po prostu złymi, którzy walczą z innymi złymi. Chcą tak bardzo naiwnie – czego przecież nauczyła ich cała popkultura nakręcana przez CIA w ramach Project Mockingbird – wierzyć, że skoro po drugiej stronie są źli, to znaczy, że oni są tymi good guys. Mimo, że nie są.

Bajki o białych i czarnych kapeluszach

To właśnie na tym bazuje cała propaganda, która sprawia, że biedni ludzie z USA lecą na drugi koniec świata i napadają na biednych ludzi z innych krajów gdzieś na Bliskim Wschodzie. Rzygać mi się chce, kiedy słyszę amerykańskich żołnierzy, albo policjantów używających pojęcia good guys o sobie oraz bad guys o kimkolwiek, kto nie jest po ich stronie. Ale właśnie tego rodzaju programowanie ma cała popkultura wojenna.

Wszystkie filmy akcji, czy gry tego typu – mają ten sam fikcyjny podział. Tą samą mentalność w stylu Kali zjeść krowę, to dobrze. Kalemu zjeść krowę, to źle.

I to jest właśnie największy zarzut wobec całej popkultury. Że zamiast uczyć ludzie empatii – wykorzystuje te prymitywne mechanizmy myślenia, że skoro jest mi przyjemnie, to znaczy, że robię coś dobrego. Nawet, jeśli oznacza to mordowanie tysięcy bezimiennych, wirtualnych postaci.

Jeżeli ludzie grają w gry i oglądają te idiotyczne filmy po to, żeby odreagować to, że są źle traktowani w prawdziwym życiu – to zapominają o tym, że właśnie te gry i filmy utwierdzają ich w przekonaniu, że takie traktowanie drugiego człowieka jest okej.

Ci ludzie nie mają pretensji o to, że istnieje zjawisko bezmyślnego krzywdzenia jednych przez drugich. Ci ludzie mają pretensje o to, że to nie oni są tymi krzywdzącymi. A kiedy tylko ktoś da im taką możliwość – robią dokładnie to samo. Ci ludzie nie chcą naprawić świata. Nie chcą zmienić tej gry, w którą gramy na tej planecie. Oni po prostu nie lubią w nią przegrywać…

I to jest dokładnie to, co Naughty Dog zrobiło w The Last Of Us 2. Mogli dać ludziom szansę na zrozumienie, że to, co robią jest złe. Zamiast tego wybrali pokazanie ludziom, że byliby tak samo źli będąc po tamtej stronie, bo każdy jakoś motywuje i racjonalizuje swoje działania. I nic ponadto.

Dlatego ta gra nie prowadzi do żadnej realnej transformacji. Wzbudza kontrowersje i hałas, ale realnie prowadzi jedynie do całkowitej utraty wiary we własne człowieczeństwo – albo do naiwnego buntu i tupania nóżkami graczy, którzy nie chcą usłyszeć tego prostego faktu. Że w świecie pełnym złych, głupich, okropnych ludzi – nie są dla nich żadną alternatywą. Że robią dokładnie to samo, tylko ze swojej perspektywy.

Słaby design, to słaby design

Zamieszki w USA – są przede wszystkim zamieszkami na tle rasowym. Ale drugim podskórnym tematem, który zaognia konflikty między ludźmi na świecie – jest seksualność. Naughty Dog, które chce pouczać ludzi o moralności swoją grą – nie robi w tym temacie nic dobrego. Nie daje ludziom alternatywy na ten temat. Nie pokazuje rozwiązań tego konfliktu. Po prostu odwraca role i pokazuje świat, w którym ludzie hetero są gnębieni, a homo okazują swoją fikcyjną “moralną wyższość” nad resztą.

Tyle, że to nic nie wnosi do dyskusji. Niczego nie rozwiązuje. Formalna struktura gry sprowadza się bowiem do kilku wyraźnych elementów:

  1. Ekipa Abby rusza w świat, żeby zemścić się na ekipie Ellie. Po czym ekipa Ellie rusza w świat, żeby zemścić się na ekipie Abby.
  2. Po drodze wszyscy heteroseksualni faceci zostają zamordowani lub pozbawieni jakiejkolwiek życiowej funkcjonalności.
  3. Osoby LGBT mordują absolutnie wszystkich, bez żadnego wyjątku, którzy staną im na drodze do siebie nawzajem.
  4. Po tym, jak już zamordowały wszystkich po kolei – na zmianę walczyły ze sobą, potem ratowały sobie życie, po czym próbowały je sobie nawzajem odebrać, po to, żeby na końcu ostatecznie jedna osoba mogła darować życie drugiej osobie.
  5. Na końcu morałem jest to, że możesz zamordować setki osób – ale jeżeli odpuścisz tej jednej, którą chciałeś pokonać – to osiągasz swoje moralne zwycięstwo.

W dużym skrócie – The Last Of Us 2 jest bardzo dosłowną i brutalną wersją Romea i Julii w świecie postapokaliptycznym. Z tą tylko różnicą, że tym razem to była Julia i Julia.

To teraz użyjmy podejścia Naughty Dog do moralizatorstwa i odwróćmy te role. Jak by to wyglądało?

  1. Ekipa Romea rusza w świat, żeby zemścić się na rodzinie Julii. Po czym rodzina Julii rusza w świat, żeby zemścić się na rodzinie Romea.
  2. Po drodze mordują wszystkie homoseksualne postacie, które zostały przedstawione w fabule.
  3. Romeo i Julia mordują również na swojej drodze wszystkich, którzy choćby w najmniejszym stopniu byli związani z tą sytuacją i nie byli Romeo, albo Julią.
  4. Romeo i Julia – nie potrafią żyć normalnym, spokojnym życiem u boku bliskich sobie osób, ponieważ tak bardzo się do siebie zbliżyli mordowaniem na swojej drodze każdego, kto poruszał się w ich otoczeniu. Dlatego zostawiają spokój, który zdobyli – po to, żeby ponownie wrócić na ścieżkę mordu i dalszego konfliktu.
  5. Na końcu morałem jest to, że możesz zamordować setki osób – ale jeżeli odpuścisz tej jednej, którą chciałeś pokonać – to osiągasz swoje moralne zwycięstwo.

I co, Naughty Dog, fajnie to wygląda? To jest dobry pomysł na konstrukcję fabuły? Bo jeśli nie, to zamienienie Romea na drugą Julię, a homo na hetero nie czyni tej fabuły w żaden sposób lepszą. Jedna i druga jest równie idiotyczna.

A druga sprawa. Nie przypominam sobie ani jednej produkcji – czy to w formie filmu, czy w jakiejkolwiek grze – gdzie jednym z ważniejszych wątków fabularnych jest zabicie lub trwałe uszkodzenie każdej znaczącej postaci homoseksualnej, która się w niej pojawia.

Zwykle po prostu ich tam nie ma. A jeśli już są – to nikt nie buduje, ani tym bardziej nie naciąga wątków fabularnych i logiki świata – tylko po to, żeby móc to zrobić.

Ale najwyraźniej – ludzie tak bardzo potrzebują uwagi innych ludzi, że wolą być nienawidzeni, niż być po prostu zignorowani…

Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane

Jeżeli twórcy fabuły tej gry liczyli na to, że się przysłużą w ten sposób swojej społeczności – to fakty są takie, że osiągną tylko ten jeden efekt. Gracze nie będą dłużej ich ignorować. Zaczną ich zwyczajnie nienawidzić. Co widać po reakcjach ludzi na tą grę. I zrobili to na własne życzenie.

Dlatego podkreślę wyraźnie – jest tylko jeden podział ludzi, w który wierzę. Są ludzie mądrzy i przyzwoici. Oraz ludzie głupi i nieprzyzwoici. Twórcy fabuły gry The Last Of Us 2 nie byli ani mądrzy, ani przyzwoici. A tego, że tacy ludzie wykorzystali medium, jakim są gry – żeby przedstawiać swoją fałszywą “moralną wyższość” – gracze im nie zapomną i nie wybaczą.

To może być ostatnia gra tego studia. Ostatnia, która będzie miała jakiekolwiek znaczenie dla graczy. Cokolwiek stworzą w przyszłości – jeżeli nie naprawią tego fundamentalnego błędu w swoich założeniach – to będzie ich koniec. Bo trzeciej szansy nie dostaną na pewno.

No chyba, że zrobią wszystko, żeby nie być ignorowanym – włącznie z tym, że będą trwale znienawidzeni przez graczy na całym świecie. Bo to udało im się osiągnąć na pewno. Pytanie tylko, czy da się w okół tego zbudować działający model biznesowy w branży gier. Osobiście, szczerze w to wątpię…

Na koniec krótka recenzja This War of Mine.

A jeśli ktoś chciałby spędzić dzień w postapokaliptycznym świecie pełnym traumatycznych doświadczeń – to tutaj jest cała historia. Niestety z pomysłu na uczenie empatii za pomocą traumy – została tylko trauma. Także oglądanie na własną odpowiedzialność. Jest to bardzo trudny obraz.

Jak nie robić innowacji? Czyli o co chodzi w dramie The Last of Us 2

Skąd ten konflikt?

Zacznijmy zatem od początku. Czym jest The Last Of Us 2? Jest przede wszystkim drugą odsłoną gry, która postawiła na

Bajki o białych i czarnych kapeluszach

To właśnie na tym bazuje cała propaganda, która sprawia, że biedni ludzie z USA lecą na drugi koniec świata i

Słaby design, to słaby design

Zamieszki w USA – są przede wszystkim zamieszkami na tle rasowym. Ale drugim podskórnym tematem, który zaognia konflikty między ludźmi

Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane

Jeżeli twórcy fabuły tej gry liczyli na to, że się przysłużą w ten sposób swojej społeczności – to fakty są

Mikołaj Tesla

Powiązane artykuły

  • Jak nie robić innowacji? Czyli o co chodzi w dramie The Last of Us 2
  • Skąd ten konflikt?
  • Bajki o białych i czarnych kapeluszach
  • Słaby design, to słaby design
  • Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane
  • Mikołaj Tesla
  • Share
  • Powiązane artykuły